Dzisiaj mamy dla Was krótki poradnik o tym, jak realizować pomysły, podróżować i spotykać na swojej drodze ciekawe osoby, a przy tym wszystkim jeszcze popularyzować polską modę niezależną. Czyli w ramach podsumowania zeszłego roku zapraszamy na wspomnienia z trasy Fu-Ku Fashion Trucka.

ezgif.com-crop

#1 Jeśli marzyć, to tylko na głos

Wszystko zaczęło się od miłości Lindy do podróży i przekonania, że skoro ludzie podróżują, to w podróż mogłoby pojechać też Fu-Ku. Cel: letnia trasa i spotkania z wakacjowiczami, których mogłaby zainteresować moda proponowana przez projektantów tworzących we Wrocławiu i innych polskich miastach.  Gdyby nie rozmowy i dzielenie się marzeniami i planami, to Fu-Ku Truck by nie powstał, dlatego warto werbalizować swoje myśli, bo może akurat okaże się, że rozmawiamy z kimś, kto może nam pomóc albo przynajmniej wśród jego znajomych jest ktoś, kto z chęcią wesprze nasze plany i marzenia.

#2 W grupie siła

W zaskakująco szybkim tempie pomysł przerodził się w namacalne, mobilne Fu-Ku na czterech kołach, czyli Fu-Ku Fashion Truck. Jak się szybko okazało, ten sezon obrodził w inne fashion trucki i tak powstała mała rodzina modowych samochodów. Dzięki temu zyskaliśmy nowych przyjaciół- Mozaikę i Harpagana. Pradawna zasada, że w grupie siła, znowu się sprawdziła, bo jakoś raźniej wspólnie planować trasę, dzielić się lepszymi lub gorszymi doświadczeniami i liczyć na pomoc w zaparkowaniu w kłopotliwym miejscu. Wielokrotnie utwierdziłyśmy się w przekonaniu, że współpraca w połączeniu z dobrą wolą ma niezwykłą moc napędzającą do działania (dosłownie i w przenośni)- najlepiej ilustruje to przykład, kiedy na ekspresówce miły kierowca  wspomógł nas benzyną, gdy nam jej zabrakło. Takie sytuacje dodają skrzydeł 🙂

#3 Hit the road, czyli od słów do czynów z głową otwartą na zwroty akcji

W tym miejscu chciałybyśmy pozdrowić wszystkich kierowców, którzy robili wielkie oczy widząc za kierownicą dwutonowego samochodu średniego wzrostu blondynkę z niebieskimi oczami. Tak, tak… radzimy stereotypy odkładać na bok, bo Fu-Ku Fashion Truck przejechał ponad 10 000  km.  Odwiedził letnią stolicę Polski, czyli wybrzeże (m.in. Gdańsk, Sopot, Darłowo, Hel), kilkakrotnie zawitał do Warszawy, towarzyszył Wam w trakcie Festiwalu Tauron Nowa Muzyka w Katowicach, był w Poznaniu i Gliwicach; zapraszał do swojego modowego wnętrza też we Wrocławiu, bo kto powiedział, że nie można być w dwóch miejscach na raz.

Na drodze spotkała nas chyba niezliczona liczba przygód, które można podzielić na dwie grupy:  złośliwość rzeczy martwych i czynnik ludzki. Jednak, jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, to przekonałyśmy się, że są ludzie, którzy pomimo pośpiechu służą pomocną dłonią. Chcecie dowodów? Proszę bardzo!

🙂 rowerzysta, który pojechał na najbliższą stację benzynową z kanistrem, kiedy skończyło nam się paliwo (tak, lepiej mieć pewność, że wszystkie wskazówki na samochodowych zegarach są sprawne)
🙂 przypadkowy przechodzień, który bohatersko wjechał w wąską bramę przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic Wrocławia
🙂  pomocni panowie, którzy nawet w sobotę wymienili i sprowadzili nam nowy alternator

 

13319849_1234196686605571_8715382708397708816_n
@fukufashiontruck

13627205_1259107084114531_6080857635484828850_n

Na 2017 rok życzymy Wam marzeń i odwagi z odrobiną szaleństwa do ich realizacji!
Nie zapomnijcie o naszych trzech zasadach- zostały solidnie przetestowane w praktyce.

 

Tekst na podstawie wspólnych wspomnień Fu-Ku Teamu: Maja Magiera
Zapraszamy też na Instagram @fukufashiontruck