Jak na młodego wilka przystało, CUB chodzi swoimi ścieżkami, widzi inspirację tam, gdzie inni jej nie dostrzegają, a swoją siłę czerpie z natury.
Z twórczynią marki porozmawiałyśmy o jej zamiłowaniu do estetyki, fascynacji Japonią i tym, jak wyglądało jej życie zanim założyła firmę. Agnieszka zdradziła nam, co robiła w rezydencji prezydenta Azerbejdżanu i opowiedziała o  jej wyjątkowym odkryciu z XVIII wieku. Będziecie zaskoczeni!

   43

Czy mogłabyś nam opowiedzieć, jak zostaje się projektantką i właścicielką marki ubraniowej?

CUB powstał dzięki mojemu zamiłowaniu do mody i tworzenia w ogólnym pojęciu. Studiowałam konserwację zabytków, a więc kierunek artystyczny, związany praktycznie z każdą dziedziną sztuki po trochę. Pracowałam też w tym zawodzie. Z ciekawych smaczków zawodowych – złociłam sztukaterie w rezydencji prezydenta Azerbejdżanu, odkrywałam XVIII wieczne freski w dolnośląskim klasztorze, biegałam po rusztowaniach na elewacjach wrocławskich kamienic ;). Niewątpliwie wpływ na moje zamiłowanie do bluz z kapturem miała fascynacja światem street artu. Taki miks, z jednej strony ochrona starych murów, z drugiej zachwyt graffiti. Szycie i projektowanie rozwijało się z boku tego wszystkiego, po godzinach, powoli rozrastało się, zajmowało coraz więcej czasu, dawało coraz więcej satysfakcji. Postanowiłam zaryzykować i przeskoczyć na następny poziom, poświęcić się zawodowo tworzeniu mody.

Twoja marka to dla Ciebie hobby, czy sposób na życie? 

Tak jak już wspomniałam od 2012 roku gdy założyłam firmę, CUB to mój pełny etat, a nierzadko nawet półtora etatu 😉

Zarówno w nazwie Twojej marki jak i w logo pojawia się młody wilk, dlaczego akurat to zwierze?

Wilk kojarzy mi się z siłą, pewnością siebie, równowagą wewnętrzną, silnym związkiem z naturą i swoim miejscem na Ziemi. A młody wilk, dodatkowo z ciekawością świata, skłonnością do beztroskiego szaleństwa z innymi w swojej watasze. Myślę, że te wszystkie aspekty są też ważne w naszym, ludzkim życiu, stąd to „zwierzę totemiczne” mojej marki.

Tsuyo, Fusei, Attakai to tylko niektóre nazwy modeli z Twoich kolekcji zaczerpnięte z japońskiego. Skąd u Ciebie fascynacja kulturą japońską?

Japońska sztuka, filozofia życia faktycznie mocno mnie inspiruje. To, co bardzo mi się podoba w japońskiej estetyce, to zamiłowanie do prostoty bez popadania w banał. Przedmioty mogą być bardzo proste, ale kiedy przyjrzysz im się bliżej, zobaczysz ciekawy detal, kunszt wykonania, przemyślaną konstrukcję. Fascynuje mnie też ogólne zamiłowanie do estetyki w życiu codziennym. Uważam, że każda rzecz, która jest blisko nas na co dzień powinna być nie tylko praktyczna, ale też cieszyć oko, dawać radość. Chciałabym, żeby takie odczucia towarzyszyły odbiorcom CUB. Jeśli chodzi o inne inspiracje, to jest ich bardzo wiele. Szczerze mówiąc, im dalej od mody i ubrań, tym ciekawiej. Może to być podróż (lubię sprawdzać swoje nowe projekty w niecodziennych sytuacjach), ciekawy człowiek, którego poznam osobiście lub przez książki/filmy dokumentalne. Uwielbiam też oglądać dokumenty przyrodnicze i podróżnicze. Bardzo stymulujące twórczo bywają też programy naukowe o nowych technologiach.

2246

Z myślą o jakich osobach tworzysz

Na początku wydawało mi się, że odbiorcy CUB są bardzo podobni do mnie. Około trzydziestki, jeśli chodzi o upodobania kolorystyczne to zdecydowanie all black everything, freelancerzy lub pracownicy w firmach związanych z szeroko pojętą sztuką/twórczością. Pewnie dlatego, że na samym początku byli to gównie znajomi 😉 Z czasem okazało się, że naprawdę najróżniejsze osoby znajdują tu coś dla siebie. Są beztroskie dwudziestolatki zabierające płaszcz ninja na festiwal muzyczny i równie beztroskie pięćdziesięciolatki z dumą prezentujące swój nowy zakup koleżankom. Są dziewczyny w klimatach alternatywnych, zawsze na czarno, ze świetnymi tatuażami i są mamy słodkich bobasków, które potrzebują wygodnych, ale nadal fajnie, modnie wyglądających ubrań.

Jak myślisz jaki element łączy wszystkie te osoby ?

Na pewno wszystkie są świadomymi konsumentkami. Nie chcą wspierać dużych firm, co do których jest podejrzenie, że nie traktują dobrze swoich pracowników. Wolą kupić coś od lokalnych twórców, za co jestem im wdzięczna :). Myślę, że poza patriotyzmem lokalnym kieruje też nimi to, że po prostu te ubrania się im podobają. Co jeszcze? Wydaje mi się, że są to osoby żyjące z pasją, świadomie i ciekawie.

W Twoich kolekcjach dominującym kolorem jest czerń, za co ją cenisz? 

Yohji Yamamoto powiedział, że czerń jest skromna i odważna jednocześnie. Jest prosta, łatwa ale jednocześnie tajemnicza. Anne Demeulemeester dodała do tego, że czerń wcale nie jest smutna, a właśnie jaskrawe kolory ją przytłaczają. Czerń jest poetycka. Jak sobie wyobrażasz poetę? W żółtej marynarce? Pewnie nie. Było też coś o tym, że świat, natura pełne są pięknych kolorów, więc nie ma sensu z nimi konkurować ubiorem. Ja się pod tym wszystkim podpisuję obiema rękami. Nie wykluczam kolorowych akcentów/detali, ale chyba na zawsze pozostanę wierna czerni. Kończąc kolejnym, już chyba totalnie oklepanym cytatem: czerń to nie kolor, to styl życia.

35 40

Płaszcz dresowy NINJA można już nazwać bestsellerem, od jak dawna go szyjesz? Co według Ciebie sprawia, że cały czas cieszy się takim powodzeniem?

Urban Ninja (miejski ninja), czyli pierwsza wersja, jak sama powiedziałaś bestsellerowego płaszcza to jeden z pierwszych moich projektów powstałych z wilczą metką. Powstała na przełomie 2011 i 2012 roku. Co sprawia, że wciąż się podoba? Myślę, że jest uniwersalny, wygodny, sprawdza się w różnych sytuacjach, a jednocześnie wygląda ciekawie. Zdarza mi się, że nowe klientki piszą do mnie wiadomości mniej więcej takiej: bardzo się cieszę z mojej nowej ninja, nie mogę się z nią rozstać od kiedy ją wyjęłam z paczki. Dzisiaj podbiegła do mnie na ulicy jakaś dziewczyna specjalnie po to, żeby zapytać, skąd mam to cudo. Serio, dostałam całkiem sporo takich wiadomości. To niesamowicie miłe.

Zdecydowałaś się na wprowadzenie wariacji na temat NINJA – Okami Ninja, Ubran Ninja, Ninja 3.0, czym różnią się te płaszcze między sobą? Komu byś je poleciła?

Urban Ninja to pierwsza wersja. Ma ogromny kaptur i wąskie rękawy, to daje fajny kontrast, interesujący, awangardowy styl. Okami Ninja powstała z myślą o cieplejszym sezonie, jest uszyta z cieńszego materiału, ma bardzo wyluzowany fason i japoński nadruk na kapturze (w tłumaczeniu „Ōkami no ko” znaczy dosłownie „wilcze dziecko”), Ninja 3.0 jest dłuższa, ma pionowe cięcia i zapięcie przodu zakładane na skos. Te wszystkie linie tworzą ubranie mocno geometryczne, zaakcentowane piony tworzą smukłą linię. Komu je polecam? Każdemu według upodobań. A najlepiej mieć wszystkie i nosić na zmianę 😉 Aby zaspokoić potrzeby mich klientek trochę mniej zakochanych w czerni niż ja, powstają też nowe wersje kolorystyczne tych modeli. Wkrótce, też pod namową moich klientek, powstanie cieńsza wersja zbliżona do Ninja 3.0. Taka lżejsza wersja nadająca się na chłodniejsze letnie wieczory i wiosenne spacery.

Szczęśliwi właściciele płaszcza Ninja chodzą w nim lub podróżują po różnych zakątkach świata, wiesz w jakim najbardziej odległe lub zaskakujące miejsce trafił Twój projekt?

Dziewczyny ninja przemykają dość niepostrzeżenie, jak nocne wilki, więc nie mam pełnego obrazu sytuacji. Ale w związku z tym, że są ciepłe i otulające, to często towarzyszą w podróżach w zimne zakątki. Co najmniej kilka wilczyc było w tym roku na Islandii. Trochę im zazdroszczę.

19  2838

Projektujesz we Wrocławiu, czy to miejsce ma jakiś szczególnych wpływ na kształt Twoich projektów? Czy może mogłyby one powstać w każdym innym mieście? Jak sądzisz, co wyróżnia Twoją markę z pośród innych?

Lubię Wrocław i to, że życie płynie tu dość spokojnie, bez takiego wielkomiejskiego pędu i „ciśnienia”. Ale nie sądzę, że to miejsce mnie jakoś definitywnie określa. Myślę, że CUB byłby podobny nawet, gdyby powstał w zupełnie innym miejscu, bo moje inspiracje wynikają z szerszego spojrzenia na świat. Z pewnością CUBa wyróżnia dbałość o szczegóły, zarówno przy projektowaniu jak i wykonaniu, spójna estetyka no i oczywiście charakterystyczne logo, które moi odbiorcy bardzo polubili.

Jaka będzie wiosna/ lato 2017 w Twoim wydaniu, możesz już coś zdradzić? 

Zdecydowanie mogę powiedzieć, że miłośnicy czerni nie będą zawiedzeni ;). Ale bez obaw, nadal stonowana, ale jaśniejsza paleta barw też będzie obecna. Jeśli chodzi o fasony, to będzie to ewolucja, a nie rewolucja. Z nowości – pojawi się trochę detali w postaci nadruków: zabaw słowno-graficznych.

3 57

 

Mój styl tosportowa awangarda

Moje motto życiowe… zanim podejmiesz działanie, weź głęboki oddech i pomyśl.

Moje motto modowe… czarny to prawdopodobnie najlepszy wybór

Mój codzienny rytuał to… często się zmienia, staram się testować nowinki lifestylowe 😉

Moja stolica mody to… chyba Tokio, ale chciałabym wkrótce tam pojechać i upewnić się

Projektant, który Cię inspiruje to… Rei Kawakubo, Michiko Koshino, Yohji Yamamoto

Pierwsza uszyta rzecz… jakaś sukienka, chyba pod koniec podstawówki

Nie wyobrażam sobie życia bez… oddychania 😉

Jedno życzenie do złotej rybki to… tajny pokój, w którym zatrzymuje się czas, choć na zewnątrz życie toczy się dalej. Wreszcie realizowałabym swoje pomysły w odpowiednim tempie

Moje największe modowe faux pas to… gołe kostki, kiedy jest zimno

Pierwsza rzecz, którą robię zaraz po przebudzeniu to… głaskanie kota, który prawdopodobnie już od dłuższej chwili nade mną stoi i się wgapia

Ostatnia przeczytana książka…”Pochwała cienia” Junichiro Tanizaki

Ulubiony magazyn… Wysokie Obcasy Ekstra, Dazed and Confused, SWR2D

Ulubione miejsce we Wrocławiu to… każde nowe, które mnie zaskoczy. 

Ulubione konto na Instagramie… nie mam jednego ulubionego

Piosenka, od której ostatnio nie umiesz się uwolnić… „3WW” Alt-J.

 

16

Zdjęcia: Linda Parys / Linda Parys Photography
Przygotowanie: Maja Magiera / Fu-Ku Team