MIMA MIMA to marka, która w swoją filozofię ma głęboko wpisany zmysł dotyku i z odwagą patrzy w przyszłość, odczarowuje też mit, że futrzaki nosimy tylko w zimie.  Po przeczytaniu tego wywiadu na pewno zapragniecie zanurzyć swoją dłoń w miękkie futerko (sztuczne, oczywiście) jej nietuzinkowych akcesoriów.  Zajrzycie, co kryje się za drzwiami do pokoju MIMY!

Kim jest Mima Mima? 

Mima to imię mojej futrzanej zabawki z dziecięcych lat. Po latach, myśląc o stworzeniu swojej marki modowej, wróciłam myślami do tamtych czasów. MIMA MIMA to ubrania i akcesoria ze sztucznego futra, które chcesz mieć nie tylko ze względu na estetykę, ale na emocje związane z ich użytkowaniem.

Zaprosiłaś nas do „Pokoju Mimy”, skąd się wziął pomysł na tą przestrzeń?

Każdy, kto odwiedza Pokój Mimy przychodzi tu ze względu na charakter marki. Mima była najbardziej przyjaznym stworzeniem, jakie znałam, dlatego jej pokój jest pełen pluszowych, futrzanych akcentów i panuje tu domowa atmosfera. Oprócz Pokoju Mimy mam również swoją pracownię, którą dzielę z moim mężem Tomaszem Biskupem, gdzie razem pracujemy nad wizerunkiem marki.

Pamiętam moment, kiedy po raz pierwszy pogłaskałam plecak MIMA MIMA, bo chyba właśnie słowo „głaskać” jest tym najbardziej adekwatnym. To bardzo przyjemne wspomnienie, wręcz uspokajające. Dlaczego zdecydowałaś się, aby koncentrować się przede wszystkim na zmyśle dotyku, chociaż walorów estetycznych również  futrzanym plecakom nie można odmówić.

Konsumpcyjny styl życia sprawia, że przestaliśmy zwracać uwagę na rzeczy codziennego użytku, które kupujemy. Ubrania i akcesoria z naszych szaf rotują z taką prędkością, że szkoda nam czasu na myślenie o pozaestetycznych walorach mody. Dotykanie futerka (oczywiście sztucznego!), które wykorzystuję do tworzenia akcesoriów jest wciągające i tym samym pozwala na ich pełniejsze doświadczenie – w ten sposób obcujemy z formą, poznajemy jakość materiału. To ważny krok w procesie poznawczym. Chciałabym, żeby po etapie fizycznego zaznajomienia się z produktem, klient poszukał odpowiedzi na pytania takie, jak: gdzie i przez kogo jest on uszyty lub co jeszcze składa się na jego wartość. To scenariusz idealny, ale wierzę, że prawdopodobny.

 

 

 

 

 

Z myślą o jakich osobach tworzysz? 

Konsekwentnie dbam o tworzenie charakteru marki – im bardziej precyzyjnie zostanie określony, tym łatwiej rozpoznają go ludzie, dla których MIMA MIMA jest stworzona. To osoby wrażliwe na piękno, poszukujące, które nie boją się nowości.

Co doradziłabyś właścicielkom MIMA MIMA, aby zostało ono miękkie, jak o nie dbać?

Poszczególne akcesoria i ubrania wymagają odmiennej pielęgnacji – potrzebne informacje zawsze umieszczamy na wszywkach. Jak każde delikatne i puchate przedmioty, wymagają delikatnego traktowania – wszystko w ramach rozsądku. Raz na jakiś czas, szczególnie po kontakcie z wodą, rozczesuję włosy zwykłym grzebieniem. Dzięki temu futerko jest bardziej puszyste.

Jak Ty najchętniej stylizujesz swoje futrzane akcesoria?

Za każdym razem noszę je inaczej. Lubię łączyć pozornie niepasujące do siebie rzeczy, intrygować. Przyznam, że z niecierpliwością czekam na czas festiwali – mały futrzany plecak oraz lekkie, letnie ubrania to nietypowe, kontrastowe połączenie, które lubię.

Wiemy, że przez jakiś czas przebywałaś w Paryżu i zajmowałaś się prognozowaniem trendów, jak wspominasz ten czas?

Staż w Trend Union pod okiem Li Edelkoort nauczył mnie nowej, innej perspektywy patrzenia na modę i rozmawiania o niej. Paryż jako miasto zachwycił i jednocześnie zmęczył mnie mnogością bodźców. Dzięki temu lepiej rozumiem co i dlaczego chce osiągnąć w Polsce.


Czy ten pobyt wpłyną na obecny kształt Twojej marki

Naturalnie. Jeśli raz zrozumiesz mechanizm, który rządzi zmianami społecznymi i potrafisz określić wektor tych zmian, to chcąc nie chcąc widzisz pewne kierunki i nimi podążasz. Tworzenie marek z myślą o teraźniejszości to błąd, MIMA MIMA powstała z myślą o przyszłości i mam nadzieję, że coraz więcej osób to doceni i zrozumie.

Futerko na sezon letni nie jest oczywistym wyborem, jesteśmy ciekawe, jak przetłumaczysz je letni język, a może pojawi się nowy materiał? Czego możemy się spodziewać w nowej kolekcji MIMA MIMA?

MIMA MIMA rządzi się swoimi prawami, dlatego nie działamy zgodnie z tradycyjnym kalendarzem modowym, który determinuje czas oraz ilość kolekcji wprowadzonych do sprzedaży. Lato rzeczywiście nie kojarzy się z futrem, to również okres, w którym zwyczajnie chcemy od niego odpocząć.

Nasza propozycja na lato to T-shirt Fuzzy Dot z futrzaną kropką w dwóch kolorach: różowym i białym. Koszulki są niepowtarzalne, wygodne i wzbudzają zainteresowanie, dokładnie tak, jak w przypadku akcesoriów.

Ciekawi nas bardzo, co robisz poza modą, czy starcza Ci czasu na jeszcze jakieś inne działania?

Uwielbiam pracę kreatywną, dlatego poza Mimą, zajmuję się także tworzeniem tożsamości i wizerunku innych marek, głównie modowych. Poza tym ciągle poszukuję swojego miejsca – zamiast myśleć o tym, gdzie jestem teraz, zastanawiam się, gdzie będę za pięć, dziesięć lat.


Mój styl ciągle ewoluuje.
Moje motto życiowe to brak motto.
Moje motto modowe – jutro będzie futro 😉
Mój codzienny rytuał to picie gorącej herbaty.
Moja stolica mody to Seul.
Projektant, który Cię inspiruje to JW Anderson.
Pierwsza uszyta rzecz – eko torba.
Nie wyobrażam sobie życia bez głośnej muzyki.
Jedno życzenie do złotej rybki to najnowszy album Harley Weir „Homes”.
Moje największe modowe faux pas leży zakopane głęboko, uwiecznione na zdjęciach z dawnych lat.
Pierwsza rzecz, którą robię zaraz po przebudzeniu to analiza snów.
Ostatnia przeczytana książka – Rupi Kaur „Mleko i miód”.
Ulubiony magazyn – Acne Paper.
Ulubione miejsce we Wrocławiu to… – wstyd się przyznać, ale nigdy tam nie byłam.
Ulubione miejsce w Warszawie to… – Krem
Ulubione konto na Instagramie – @c__l__o
Piosenka, od której ostatnio nie umiesz się uwolnić – The Dumplings „Ach nie mnie jednej” z albumu noWsiecka
Ulubione wiosenno-letnie zajęcie – każde, byle tylko w słońcu!

 

Zdjęcia: Linda Parys / Linda Parys Photography
Przygotowanie: Maja Magiera / Fu-Ku Team