Pomyślałyśmy, że przedwiośnie jest idealną porą, aby bliżej przyjrzeć się projektom NA MASZYNIE, bo już za chwilkę zaczniemy  częściej wsiadać na rowery, chodzić na długie spacery i jeździć za miasto, a wiadomo, że wtedy stylowy i poręczny worek lub nerka są po prostu niezastąpione. Dlatego dziś przedstawiamy Wam Justynę, osobę z takim poziomem optymizmu i dobrej energii, jak printy na workach i nerkach, które wychodzą spod jej maszyny. Dodatkowo, jest mistrzem organizacji- spójrzcie tylko na te korkowe tablice! Zajrzałyśmy do jej pracowni i podpytałyśmy o kilka kwestii związanej z marką NA MASZYNIE, więc jeśli ciekawi Was, kto był pierwszą nauczycielką szycia Justyny, skąd się wziął rowerowy wzór na jej akcesoriach oraz, za co kocha Wrocław, to już za chwilę wszystko stanie się jasne. 

Polska projektatnka Na Maszynie

Fu-Ku Justyna Na Maszynie

W jakich okolicznościach pojawił się pomysł na markę NA MASZYNIE? 

Pod wpływem i naciskiem przyjaciół. Kiedy kupiłam pierwszą własną maszynę, zaczęły się prośby o uszycie różnych ciekawych projektów, typu stroje na przebierane imprezy. Dzięki temu zaczęłam się rozwijać, udoskonalać technikę i poszerzać wiedzę. W końcu byłam gotowa na stworzenie własnej marki 🙂

Jak na początku wyobrażałaś sobie Twoją markę?

Na początku skupiałam się na wielu pomysłach i ich kreatywnym wykonaniu, a także indywidualnym podejściu i unikatowych projektach. Z czasem jednak poznałam produkty najlepiej doceniane  przez klientów i skupiłam się na ich udoskonaleniu. Przestrzenny krój nerek stworzyłam sama, co trwało i trwało, zanim dopracowałam go do tego stopnia, że jestem z niego zadowolona.

Skąd czerpiesz inspiracje na printy na Twoich projektach?

Z całej otaczającej mnie przestrzeni. Inspiruje mnie miasto, w którym mieszkam z pełnym wachlarzem kolorów, kształtów i form. Uwielbiam przyglądać się ludziom wokół, ale także spełniać fantazje moich przyjaciół i szyć rzeczy specjalnie dla nich. Czerpię również dużo natchnienia od kursantek uczęszczających na moje zajęcia z szycia. Część sprintów projektuję sama, jak np. rowery. Długo szukałam tkaniny, która by mi pasowała, ale wszystkie były zbyt dziecinne. Stworzyłam więc własną, na potrzeby rowerowego Wrocławia, wtedy też powstała pierwsza nerka wodoodporna 😉

Fu-Ku Projektant Tygodnia Na Maszynie

Na mszynie, projektant tygodnia Fu-Ku

4

Twoja marka ubraniowa, to dla Ciebie hobby, czy sposób na życie

To mój sposób na życie, poświęcam się temu całkowicie. Natomiast na markę Na Maszynie składa się wiele rzeczy – projektowanie i szycie stałej oferty akcesoriów, przygotowywanie kolekcji sezonowych, warsztaty i kursy szycia organizowane w ramach Tworzycieli Wrocław, ale także wspólne działania we wrocławskim fablabie Materia, organizowanie Targów Mody i Designu, czy wykonywanie projektów wykrojów dla zewnętrznych firm. Zdarza mi się również szyć na specjalnie zamówienie sukienki, ale tylko gdy czas mi na to pozwala.

Już od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie rzemieślnictwem i rękodziełem, jak Ty odczuwasz ten trend? 

Bardzo pozytywnie! To wspaniałe, że ludzie zaczynają doceniać prace rzemieślnicze, które są czasochłonne, precyzyjnie wykonanie i z wysokiej jakości materiałów. Zarazem świetnie, że sami chcą tworzyć własne dzieła i nabywać niegdyś podstawowe umiejętności z szycia, stolarki, czy upcyclingu.

29 23

49

 

Wiemy, że organizujesz kursy szycia, z jakimi oczekiwaniami przychodzą Twoi kursanci i jakie są ich reakcje? Pamiętam, że sama raz w ramach „Nocy Nadodrza” przy Twojej pomocy uszyłam torbę. Satysfakcja była nieziemska!

Bardzo mnie to cieszy, mam nadzieję, że pasja została wyzwolona. Warsztatowicze pragną, by ubrania jakie stworzą pasowały do ich sylwetek, były wykonane z wysokiej jakości materiałów, a zarazem w jakiś sposób odróżniały się od odzieży z sieciówki. Interesuje ich, dlaczego w sklepach mamy taką niską jakość, skąd biorą się ceny i jak kupować ubrania, by były jak najtrwalsze.
Zazwyczaj uczestnicy są zdziwieni, że szycie jest wymagające. Trzeba być skupionym, warto stawiać na precyzję, dokładność i wiedzę poprzednich pokoleń, ale zarazem bawić się tym i czerpać przyjemność. Są zaskoczeni, że w szyciu obowiązuje tyle ważnych zasad i reguł, dzięki którym można to robić z przyjemnością, ale porządnie i trwale. Na początku dostają dużo rad i wskazówek od których pękają im głowy, ale kiedy zaczynają wprowadzać je w użycie widzę na ich twarzach ogromną satysfakcję. Nie ma nic przyjemniejszego niż uśmiechnięta, spokojna kursantka w czasie pracy.

Nie moglibyśmy i nie zapytać Cię, jaki wpływ ma Wrocław na kształt Twoich projektów, jak je kształtuje? Czy może są one zupełnie niezależne od miejsca, w którym powstają?

Ogromny! Zakochałam się w tym mieście, przy pierwszej wizycie, jeszcze w czasach liceum. Wtedy też padła decyzja o studiowaniu tutaj i przenosinach na stałe. Uwielbiam spacerować, a Wrocław daje mi niesamowitą różnorodność form, kolorów, krajobrazów, od piękna starego miasta, po dzikość rejonów nad Odrą. Inspiruje mnie tutaj wszystko. Dodatkowo mieszkańcy są niesamowici! Serdeczność, otwarcie i wsparcie są wspaniałe. Plus kolor! To miasto jest niesamowicie kolorowe, począwszy od ubrań przechodniów, skończywszy na kamieniach. A wiadomo, kolor to mój konik!

22 10

Z myślą o jakich osobach tworzysz?

Właściwie moje produkty może nosić każdy, ale najlepiej poczują się w nich osoby radosne, pasjonaci, o aktywnym trybie życia. Rękodzieło z reguły jest skierowane do osób świadomych własnych potrzeb, ale także jakości wykonania, warunków tworzenia produktu i użytych surowców.

Jak sądzisz, co wyróżnia Twoją markę z pośród innych?

Na pewno kolor. Lubię się nim bawić. Mam również nadzieję, że praktyczność produktów, jakie tworzę. Staram się zawsze wyjść naprzeciw klientom dopasowując krój czy wybierając tkaninę. Stąd powstały nerki zgrabne, ale pojemne i w dodatku nieprzemakalne. Dlatego też wykroje moich ubrań są dopasowane do Polskiej sylwetki, czyli pięknych kształtów, tak by je podkreślać, a nie ograniczać. Stawiam również na wysoką jakość tkanin, wykończenia, czy kontaktu z klientem.

Możesz zdradzić, które akcesoria są najbardziej pracochłonne do wykonania i dlaczego?

Na pewno nerki. Składają się z kilku elementów różnych tkanin, których dobre dopasowanie nadaje właściwy kształt. To trochę jak układanie puzzli 😉 W dodatku są zapinane na zamek i mają podszewkę z kieszonką (rozmiar L) – dużo zabawy.

Wiemy, że wraz z końcem roku 2016 zaczęłaś pracować nad nową marką- tym razem typowo kobiecą- opowiedz coś więcej, gdyż ubrania już niebawem pojawią się w Fu-Ku! 

71 pops to połączenie prostych, klasycznych krojów z szalonymi wzorami tkanin. Nasze ubrania są skierowane głównie do kobiet aktywnych, potrzebujących ubrań, które można nosić od rana do wieczora („day to night look”). Wszystko powstaje u polskich producentów! Projekty tkanin w obecnej kolekcji są autorstwa wrocławskiej ilustratorki, Joanny Gniady. Tkanina jest tkana i drukowana w Łodzi, a szycie naszych ubrań zlecamy renomowanemu zakładowi na Dolnym Śląsku. Naszym hasłem przewodnim jest „Make it pop!”.

3115 16

Co szykujesz na nowy sezon 2017?

Totalne szaleństwo nerkowe! Postanowiłam wprowadzić możliwość miksowania wzorów. W ten sposób klient może sam wybrać, z jakiej tkaniny mają być uszyte poszczególne elementy nerki. Siłą rzeczy powstały też modele zupełnie basicowe – czerń, granat, jeans i szary.

Chcemy również w 71 pops wprowadzić modele basic. Bluzki w pięknych kolorach o prostym kroju, odsłaniającym plecy.

Dodatkowo, wspólnie z bratem filmowcem stworzyliśmy Kurs krawiecki dla początkujących w formie tutoriali video, wraz z akcesoriami niezbędnymi na szyciowy start i masą perełek dla szyjących. Chcemy skupić się na promocji tego produktu, tak by osoby spoza Wrocławia lub/i mamy z maleństwami również mogły skorzystać z możliwości, jakie daje szycie.

30  71117

 

Mój styl to… energetyczny modern

Moje motto życiowe… życie powinno być radością!

Moje motto modowe… moda przemija, styl pozostaje (Coco Chanel)

Mój codzienny rytuał to…. Modlitwa. Jestem katoliczką i bez tego nie wyobrażam sobie dnia 🙂

Moja stolica mody to… trochę standardowo, ale…Paryż!

Projektant, który Cię inspiruje to…. Balenciaga i Dior (w pierwotnych, klasycznych projektach)

Pierwsza uszyta rzecz …  niestety nie pamiętam, zaczęłam szyć w wieku 3 lat z babcią krawcową. Pewnie było to coś dla lalek.

Nie wyobrażam sobie życia bez… Boga 🙂

Jedno życzenie do złotej rybki to…  pokój na świecie

Moje największe modowe faux pas to… za krótka sukienka na studniówkę (w efekcie przedłużana halką), za namową klientki

Pierwsza rzecz, którą robię zaraz po przebudzeniu to… głaszcze psa i spoglądam za okno (na piękno Trójkąta :P)

Ostatnia przeczytana książka… „Max Factor. Człowiek, który dał kobiecie nową twarz.” Basten Fred

Ulubiony magazyn… Gourmand z przepisami na francuskie desery <3

Ulubione miejsce we Wrocławiu to…stale się zmienia 🙂 obecnie nad Odrą za zoo od strony Żabiej Kładki – miejsce spacerów z psem. Na stałe uwielbiam Podwale nad fosą, Świdnicką przy Operze, plac Teatralny i Park Staromiejski z francuską karuzelą.

Ulubione konto na Instagramie…  Kasi Witak → www.instagram.com/kasiawitak/

Piosenka, od której ostatnio nie umiesz się uwolnić… Flume – Never Be Like You feat. Kai

Sposób na niepogodę… kalosze, parasol i spacer z psem 🙂 ewentualnie drip w kawiarni z witryną we Wrocławiu 🙂

38 35
Zdjęcia: Linda Parys / Linda Parys Photography
Przygotowanie: Maja Magiera / Fu-Ku Team